Zhakowana strona to nie tylko stres. To utracone zapytania, ostrzeżenia Google i nadszarpnięte zaufanie klientów. Nie panikuj. Od 2010 roku naprawiam i zabezpieczam strony WordPress i wiem, jak usunąć każdy ślad infekcji oraz zabezpieczyć witrynę przed kolejnym atakiem.
Awaria czy infekcja?
Nie musisz tego rozstrzygać przed kontaktem — od tego jest bezpłatna diagnoza. Ale jeśli chcesz wiedzieć, w którą stronę to idzie, objawy zwykle układają się tak:
Raczej awaria techniczna
- Biały ekran, błąd krytyczny albo błąd 500 zamiast strony.
- Problem zaczął się zaraz po aktualizacji, zmianie hostingu albo wersji PHP.
- Strona nie działa dla wszystkich tak samo — i dla Ciebie, i dla klientów.
- Nikt obcy nie pojawił się w panelu, a treści są takie, jak je zostawiłeś.
Raczej infekcja
- Strona przekierowuje na obce witryny, czasem tylko na telefonie albo tylko z wyników Google.
- Przeglądarka, antywirus albo Google ostrzegają przed Twoją stroną.
- W wynikach wyszukiwania pojawiły się podstrony, których nigdy nie tworzyłeś.
- W panelu są nieznane konta administratorów, wtyczki albo wpisy.
- Hosting zablokował konto albo przysłał informację o szkodliwym oprogramowaniu.
Jeśli obraz pasuje raczej do pierwszej listy, chodzi o naprawę strony WordPress. Obie usługi zaczynają się tak samo: opisujesz objaw, ja sprawdzam stronę i podaję cenę, zanim zacznę.
Jak wygląda proces?
- Zgłoszenie problemu — podajesz adres strony i krótko opisujesz objawy.
- Wycena i akceptacja — po wstępnej analizie przedstawiam koszt i czas realizacji.
- Czyszczenie strony — usuwam infekcję, kasuję przekierowania i przywracam prawidłowe działanie.
- Raport końcowy — dostajesz dokument z opisem wykonanych prac i listą zaleceń.
Odwirusowanie od 500 zł netto, typowe przypadki mieszczą się w 500–1 000 zł. Diagnoza jest bezpłatna: oglądam stronę i podaję konkretną kwotę, zanim zacznę. Większość infekcji usuwam w ciągu 24 godzin od otrzymania dostępów. Rozległa infekcja albo sklep: wycena indywidualna.
Sklep WooCommerce po włamaniu — co sprawdzić poza samą stroną
Przy sklepie wyczyszczenie plików to połowa roboty. Strona może już działać poprawnie, a szkody z okresu infekcji nadal siedzieć w zamówieniach, płatnościach i w skrzynkach Twoich klientów. To są cztery rzeczy, które sprawdzam zawsze, gdy infekcja dotknęła sklepu.
Zamówienia z okresu infekcji
Trzeba zestawić zamówienia w sklepie z wpłatami u operatora płatności dzień po dniu. Szukamy dwóch rzeczy: zamówień opłaconych, które w sklepie nie mają takiego statusu, oraz zamówień, których w ogóle nie ma, choć pieniądze wpłynęły. Jedno i drugie zdarza się, gdy infekcja ruszyła bazę albo przerwała powiadomienia od bramki płatności.
Płatności i konto u operatora
Sprawdzam, czy w ustawieniach bramki nie zmieniono numeru konta ani adresu powiadomień, i czy nie pojawiły się zwroty, których nie zlecałeś. Jeśli ktoś miał dostęp do panelu sklepu, miał też dostęp do tych ustawień — a to jest miejsce, w którym włamanie zamienia się w realną stratę finansową, nie tylko wizerunkową.
Maile transakcyjne
To jest usterka, której nie widać z zewnątrz i o której dowiadujesz się z reklamacji. Klient płaci, nie dostaje potwierdzenia ani pliku czy dostępu do kursu — i pisze dopiero po kilku dniach. Po infekcji trzeba wysłać wiadomość testową i sprawdzić, czy dochodzi, a nie zakładać, że skoro sklep działa, to poczta też.
Dane klientów i Twoje obowiązki
W sklepie są imiona, adresy, telefony i historia zakupów. Jeśli z analizy wynika, że napastnik miał do nich dostęp, to nie jest już tylko sprawa techniczna: jako administrator danych masz 72 godziny od stwierdzenia naruszenia na zgłoszenie go do Prezesa UODO, a przy wysokim ryzyku dla klientów — obowiązek powiadomienia także ich. Dlatego przy sklepach nie kasuję śladów od razu: najpierw zabezpieczam logi i kopię, żeby dało się ustalić, co naprawdę wyciekło, a co nie. Bez tego zostaje domysł, a domysł przy zgłoszeniu do urzędu nie wystarczy.
Masz sklep i podejrzewasz infekcję? Napisz albo zadzwoń — sprawdzę go razem z zamówieniami i płatnościami, nie tylko pod kątem samych plików. Przy sklepach wycena jest indywidualna, bo zakres zależy od tego, jak długo infekcja działała i ile zamówień obejmuje.
Dlaczego warto mi zaufać?
- Ponad 10 lat doświadczenia z WordPress i bezpieczeństwem stron.
- Ręczne czyszczenie — bez automatycznych skanerów, które często pomijają ukrytą infekcję.
- Pełne odzyskanie dostępu — pomagam wrócić do panelu, nawet gdy haker zmienił dane administratora.
- Zabezpieczenie na przyszłość — aktualizuję WordPress, motyw i wtyczki oraz łatam luki, którymi przyszedł atak.
Jak to wygląda w praktyce — trzy historie
Poniżej trzy zanonimizowane case studies. Każde opisuje inny rodzaj infekcji, sposób jej wykrycia i to, co zostało zrobione, żeby nie wróciła.
- Zaawansowana infekcja: 30 fałszywych wtyczek i 2000 spamowych wpisów — co robić, gdy strona jest blokowana przez antywirusy, a usunięci użytkownicy wracają. Backdoor, zadania cron i odzyskiwanie reputacji domeny.
- Ukryta wtyczka: inna strona dla Google, inna dla klientów — infekcja niewidoczna dla odwiedzających, która podsuwała wyszukiwarkom spam hazardowy. Jak ją znaleźliśmy, mimo że pliki były wcześniej „unieszkodliwione”.
- Fałszywa kontrola bezpieczeństwa i wyłączone aktualizacje — aktywna infekcja i obce konto administratora. Jak z dziennika błędów odtworzyliśmy drogę wejścia przez lukę w rdzeniu WordPressa.
Po zakończeniu prac otrzymujesz szczegółowy raport oraz listę rekomendacji, jak chronić stronę w przyszłości. A jeśli chcesz mieć spokój na stałe, możesz przejść na pakiet opieki nad WordPress.
Jeśli objawy nie pasują do infekcji, a strona po prostu przestała działać — na przykład po aktualizacji albo bez wyraźnego powodu — to jest naprawa strony WordPress, nie odwirusowanie. Diagnoza rozstrzyga, z czym mamy do czynienia.
Nie masz pewności, czy strona jest zainfekowana? Bezpłatny audyt sprawdzi ją z zewnątrz — bez dostępu do panelu i bez instalowania czegokolwiek.