Bielsko-Biała jest rynkiem kilkukrotnie większym niż okoliczne miasta i konkurencja o frazy lokalne jest tu realna — pod hasłem „strony internetowe Bielsko-Biała” walczy kilkanaście firm, w tym agencje z budżetami. To nie znaczy, że mała firma nie ma czego szukać. Znaczy, że trzeba wiedzieć, o co konkretnie walczyć, a czego sobie odpuścić.
Gdzie klient z Bielska naprawdę Was szuka
Wpisując „usługa + Bielsko”, klient widzi trzy rzeczy ułożone jedna pod drugą — i tylko jedna z nich bywa tą, o którą firmy się starają.
Najpierw reklamy
Przy wielu frazach bielskich na górze stoją płatne wyniki — przy „projektowaniu stron internetowych” bywa ich nawet kilka. Tego miejsca nie zdobywa się treścią, tylko budżetem, i trzeba to wiedzieć, planując, czego się spodziewać.
Potem mapa z trzema wizytówkami
Pakiet lokalny Google pokazuje zwykle trzy firmy i stoi nad wynikami organicznymi. Decyduje o nim przede wszystkim odległość od miejsca, z którego ktoś szuka, oraz kompletność i aktywność Profilu Firmy. To jest miejsce, o które naprawdę warto walczyć, jeśli macie siedzibę w Bielsku lub okolicy.
Dopiero niżej wyniki organiczne
Tutaj odległość nie ma znaczenia — liczy się treść, struktura strony i to, co o Was piszą inni. Z mojego doświadczenia to jedyna część wyników, którą firma spoza ścisłego centrum może realnie wygrać.
Frazy, które mają sens w Bielsku
Największe hasła bywają najgorszym wyborem. „Strony internetowe Bielsko-Biała” to kilkaset wyszukiwań miesięcznie, ale też kilkanaście firm walczących o te same miejsca i klient, który dopiero się rozgląda.
Pieniądze są zwykle w frazach węższych — tam, gdzie klient wie już, czego chce, i szuka kogoś konkretnego. Mniej wyszukiwań, znacznie mniejsza konkurencja, wyraźnie wyższy zamiar zakupu. Dobieram je na podstawie danych o wolumenach i realnych wyników wyszukiwania, a nie na podstawie tego, co brzmi dobrze.
Czego nie robię
- Nie obiecuję pierwszego miejsca. Nikt nie może tego zagwarantować, a kto obiecuje, sprzedaje coś innego niż usługę.
- Nie zakładam fikcyjnego adresu w Bielsku, żeby wejść do pakietu lokalnego. Google to wykrywa, a karą bywa zawieszenie profilu — czyli utrata także tego, co działało.
- Nie kupuję opinii ani linków. Jedno i drugie daje krótki efekt i długi problem.
- Nie buduję kilkunastu bliźniaczych podstron pod każdą okoliczną miejscowość. To wzorzec, który Google rozpoznaje i wycisza.
Jak sprawdzić, gdzie jesteście dzisiaj
Zanim cokolwiek zaproponuję, mierzę stan wyjściowy: pozycje organiczne i obecność w pakiecie lokalnym osobno, bo to dwie różne rzeczy i mylenie ich prowadzi do złych decyzji. Do tego kompletność Profilu Firmy, spójność danych firmy w sieci i to, co o Was mówią wyniki dziś.
Pomiar powtarzam w stałym rytmie, tymi samymi zapytaniami i z tą samą lokalizacją. Bez tego nie da się odróżnić efektu pracy od zwykłego wahania wyników.
Pracuję zdalnie, z Podbeskidzia
Mam siedzibę w powiecie żywieckim i obsługuję firmy z Bielska-Białej, Czechowic-Dziedzic, Kęt, Andrychowa i okolic — a także z całej Polski, bo pozycjonowanie jest pracą w pełni zdalną. Odległość nie wpływa na to, co da się zrobić w wynikach organicznych.
Wpływa natomiast na pakiet lokalny i mówię o tym wprost, zamiast obiecywać mapę każdemu. Jeśli Wasza firma ma siedzibę w Bielsku, mamy o co walczyć także tam. Jeśli nie — skupiamy się na wynikach organicznych, gdzie dystans nie gra roli.
Strona i widoczność to dwie osobne rzeczy
Czasem strona jest w porządku i brakuje wyłącznie widoczności. Czasem jest odwrotnie: ruch przychodzi, a strona go nie zamienia w zapytania — i wtedy pozycjonowanie byłoby dolewaniem wody do dziurawego wiadra.
Powiem Wam, który z tych przypadków jest Wasz, zanim cokolwiek zaczniemy — także wtedy, gdy oznacza to, że pozycjonowania na razie nie potrzebujecie. Jeśli potrzebna jest nowa witryna, zajmuję się też stronami internetowymi w Bielsku-Białej. A jeśli strona ma już działać stabilnie na co dzień, zostaje opieka nad stroną.