Jak naprawdę wybiera się kancelarię
Ktoś dostał wezwanie do zapłaty. Ktoś inny rozstaje się z żoną albo właśnie stracił pracę. Wpisuje w Google problem, nie nazwę kancelarii. Otwiera kilka zakładek naraz.
Ma wtedy trzy pytania i żadne z nich nie brzmi „czy ta kancelaria ma ładną stronę”:
- Czy oni zajmują się dokładnie tym, co mnie spotkało?
- Czy to ludzie, którym mogę powierzyć coś krępującego?
- Ile to będzie kosztować i jak się z nimi skontaktować?
Strona, która odpowiada na te trzy pytania w pierwszej minucie, wygrywa z ładniejszą stroną, która na nie nie odpowiada.
Co zwykle nie działa na stronach kancelarii
Wszyscy robią wszystko
Lista dwudziestu dziedzin prawa na stronie głównej brzmi jak kompetencja, a czyta się jak jej brak. Klient ze sprawą rozwodową, który widzi „prawo rodzinne” jako czternastą pozycję listy, zakłada, że trafił do kancelarii od wszystkiego. Idzie tam, gdzie prawo rodzinne jest na pierwszym planie.
Strona mówi o sobie, nie o sprawie klienta
„Kancelaria świadczy kompleksową obsługę prawną podmiotów gospodarczych oraz klientów indywidualnych” — takie zdanie nie mówi czytelnikowi niczego, czego nie zakładał, wchodząc na stronę kancelarii. Klient nie szuka obsługi prawnej. Szuka kogoś, kto poprowadzi jego sprawę o zachowek.
Kontakt schowany na czwartym kliknięciu
Numer telefonu wyłącznie w stopce, formularz na osobnej podstronie, adres e-mail jako obrazek. Każde dodatkowe kliknięcie to część osób, które wolą po prostu wrócić do wyników wyszukiwania.
Co buduje zaufanie do kancelarii w internecie
- Specjalizacje opisane językiem spraw, nie kodeksów. Nie „prawo spadkowe”, tylko „podział spadku, zachowek, podważenie testamentu”. Klient rozpoznaje swoją sytuację, nie gałąź prawa.
- Prawdziwe zdjęcia i prawdziwe nazwiska. Sylwetka każdego prawnika z zakresem spraw i doświadczeniem. Zdjęcia stockowe kosztują wiarygodność natychmiast, gdy klient je rozpozna.
- Przejrzystość co do zasad rozliczenia. Nie trzeba publikować cennika — wystarczy wyjaśnić, jak wygląda wycena i czy pierwsza rozmowa jest płatna. Milczenie w tej sprawie odpycha bardziej niż cena.
- Treści, które pokazują sposób myślenia. Kilka rzeczowych artykułów o sprawach, które prowadzicie, robi więcej niż deklaracje o doświadczeniu.
- Spokojna forma. Kancelaria nie potrzebuje animacji i gradientów. Potrzebuje układu, który wygląda na uporządkowany, bo uporządkowanie jest tu obietnicą usługi.
Elementy, które projektuję dla kancelarii
- Strony specjalizacji — osobna podstrona dla każdej ważnej dziedziny, napisana pod realne pytania klientów. To one pozycjonują się na konkretne sprawy.
- Sylwetki zespołu — zdjęcie, zakres spraw, wykształcenie, języki, bezpośredni kontakt.
- Ścieżka kontaktu na każdej podstronie — telefon klikalny z komórki, krótki formularz, jasna informacja o czasie odpowiedzi.
- Sekcja publikacji i artykułów — zaplecze eksperckie, którym da się zarządzać samodzielnie.
- Informacja o zasadach współpracy — jak wygląda pierwsza rozmowa, co przygotować, jak przebiega wycena.
- Dane kancelarii i mapa — adres, godziny, dojazd, parking. Dla klienta, który już zdecydował, to najważniejsza podstrona w serwisie.
Artykuły eksperckie, które faktycznie przynoszą sprawy
Blog kancelarii ma sens tylko wtedy, gdy odpowiada na pytania, które ludzie naprawdę wpisują w wyszukiwarkę. „Ile trwa sprawa o rozwód”, „czy mogę podważyć testament”, „co zrobić po otrzymaniu nakazu zapłaty” — to zapytania osób, które za chwilę będą kogoś szukać.
Ustawiam to tak, żeby dało się prowadzić bez informatyka: prosty edytor, gotowe formatowanie, automatyczne podlinkowanie do właściwej specjalizacji i formularza. Piszecie treść merytoryczną, resztą zajmuje się strona.
Jeśli nie macie czasu pisać — powiedzcie od razu. Wtedy projektujemy serwis, który nie opiera się na blogu, zamiast budować sekcję, która po dwóch wpisach zamrze i będzie źle świadczyć o kancelarii.
Widoczność w wyszukiwarce i na mapie
Większość spraw w małej kancelarii pochodzi z okolicy. Liczą się więc dwie rzeczy: pozycje na zapytania typu „adwokat + miasto” oraz zadbany Profil Firmy w Google, bo to on wyświetla się nad wynikami i pokazuje opinie.
Fundamenty techniczne robię przy każdym projekcie — poprawną strukturę, dane strukturalne, opisy podstron. Jeśli chcecie iść dalej, prowadzę pozycjonowanie i optymalizację wizytówki Google osobno, od 300 zł miesięcznie.
Jak wygląda współpraca
- Rozmowa — 15–30 minut online. Pytam o sprawy, które chcecie prowadzić najczęściej, i o to, skąd dziś przychodzą klienci.
- Wycena i termin — konkretna kwota i data, ustalone z góry. Nie zmieniają się w trakcie.
- Struktura — układam mapę podstron i szkielet treści. Akceptujecie, zanim powstanie cokolwiek graficznego.
- Projekt i wdrożenie — zwykle 2–4 tygodnie od dostarczenia materiałów.
- Przekazanie — pokazuję, jak dodać wpis i zmienić treść. Jeśli wolicie to zlecać, jest opieka.
Dlaczego ja
- Pracujecie ze mną, nie z działem obsługi klienta. Ta sama osoba prowadzi rozmowę, projekt, kod i późniejsze poprawki. Nie ma etapu, na którym ktoś przekazuje sobie Wasze ustalenia.
- Ponad dekada komercyjnego programowania. Od C#/.NET po PHP i WordPress. Jeśli potrzebujecie funkcji, której nie ma w gotowej wtyczce, dopiszę ją.
- Ustalona cena i termin z góry — bez dopłat pojawiających się w trakcie.
- Średnia 5,0 w opiniach Google i 8 certyfikatów, w tym Microsoftu. Zobacz dowody.
- Będziecie mogli edytować treść sami. Dodanie artykułu czy zmiana opisu specjalizacji nie wymaga kontaktu ze mną.