Kiedy przebudowa ma sens, a kiedy nie
Nie każdą stronę warto przebudowywać i mówię to od razu, zanim wystawię wycenę. Obejrzę Waszą i powiem, do której grupy należy.
Przebudowa się opłaca, gdy:
- strona ma sensowne treści, ale wygląda na swój wiek,
- jest już widoczna w Google i szkoda tracić wypracowane pozycje,
- działa, ale nie prowadzi odwiedzającego do kontaktu,
- źle wygląda na telefonie, a stamtąd przychodzi większość ruchu.
Taniej wyjdzie budowa od zera, gdy:
- strona stoi na porzuconej technologii albo wtyczkach bez wsparcia,
- była wielokrotnie łatana przez różne osoby i nikt nie wie, co jest gdzie,
- treści i tak trzeba napisać na nowo, bo opisują firmę sprzed lat.
W drugim przypadku powiem to wprost, nawet jeśli oznacza to dla mnie inne zlecenie niż to, o które pytaliście.
Przebudowa nie jest tańszą wersją nowej strony
Piszę to wprost, bo większość pytań o przebudowę wychodzi z założenia, że skoro strona już jest, to praca będzie o połowę mniejsza. Czasem tak jest. Częściej nie.
Powód jest prosty: przy stronie sprzed kilku lat łatanie starego kodu i układu kosztuje więcej niż zrobienie tego samego porządnie od nowa. W praktyce przebudowa oznacza więc nowy projekt i nowy kod — a oszczędzacie na czymś innym.
- Na czym realnie oszczędzacie: treści już są i trzeba je uporządkować, a nie napisać od zera. Wiecie, kim jesteście i do kogo mówicie. Adresy podstron i wypracowane pozycje w Google zostają.
- Na czym nie: projekt graficzny i wykonanie powstają na nowo. To jest główny składnik ceny i on się nie zmniejsza.
Dlatego widełki są takie same jak przy stronie budowanej od zera. Różnica nie leży w rachunku, tylko w tym, od czego zaczynamy i co zachowujecie — a przy stronie, która ma już jakąś widoczność w Google, to jest różnica warta więcej niż rabat.
Jeśli po obejrzeniu Waszej strony uznam, że taniej i sensowniej wyjdzie zbudować ją od nowa bez oglądania się na to, co jest — powiem to. Tak samo, jak powiem, gdy wystarczy drobna poprawka zamiast całego projektu.
Co zwykle jest nie tak ze starą stroną
Wygląda na swój wiek i to widać w pierwszej sekundzie
Klient nie analizuje typografii ani odstępów — po prostu czuje, że coś jest nie tak, i przenosi to odczucie na firmę. Strona sprzed dekady sugeruje, że firma też się zatrzymała, nawet jeśli jest przeciwnie.
Nie ma jasnej drogi do kontaktu
Telefon tylko w stopce, formularz na osobnej podstronie, żadnego wezwania do działania w treści. Odwiedzający dowiaduje się, co robicie, i nie wie, co ma teraz zrobić — więc nie robi nic.
Rozsypuje się na telefonie
Strony sprzed kilku lat często były projektowane pod monitor, a telefon dostał wersję „jakoś to wygląda”. Dziś to odwrotna kolejność i właśnie tam traci się najwięcej zapytań.
Jak nie stracić pozycji w Google
To jest pytanie, które słyszę najczęściej — i słusznie, bo źle poprowadzona przebudowa potrafi skasować lata pracy nad widocznością. Dlatego przy każdym takim projekcie robię to samo:
- Sprawdzam, co dziś rankuje. Zanim cokolwiek ruszę, wiem, które podstrony przynoszą Wam ruch i na jakie frazy.
- Zachowuję adresy, które działają. Jeśli podstrona ma pozycję, zostaje pod tym samym adresem.
- Ustawiam przekierowania 301 tam, gdzie adres musi się zmienić. Stary link prowadzi do nowego odpowiednika, a nie do błędu 404.
- Przenoszę tytuły i opisy meta. To, co Google już zna, zostaje — poprawiam tylko tam, gdzie jest słabe.
- Po starcie sprawdzam błędy w Search Console. Jeśli coś się nie zgadza, wychodzi w pierwszym tygodniu i wtedy to poprawiam.
To nie jest dodatkowo płatna opcja. To część przebudowy — bez tego przebudowa nie ma sensu.
Jak wygląda przebudowa krok po kroku
- Oglądam Waszą stronę i mówię, co z nią zrobić. Rozmowa online, 15–30 minut. Dostajecie konkretną opinię, czy przebudowa się opłaca.
- Wycena i termin z góry. Bez dopłat pojawiających się w trakcie.
- Inwentaryzacja treści i adresów. Spisuję, co zostaje, co się zmienia i co wymaga przekierowania.
- Projekt i budowa na kopii. Wasza obecna strona działa normalnie przez cały czas.
- Przełączenie. Kilka minut, o ustalonej porze. Klienci nie widzą przerwy technicznej.
- Tydzień obserwacji. Sprawdzam Search Console i statystyki, poprawiam to, co wyjdzie.
Przebudowy z mojego portfolio
To nie jest usługa, której uczę się na Waszym projekcie — dwie najnowsze realizacje w portfolio to właśnie przebudowy istniejących stron:
- Infimed — producent wyposażenia sal operacyjnych z Żywca. Rozproszony katalog produktowy uporządkowany w trzy grupy, dokumentacja i spacer 3D dostępne z poziomu menu, wersja angielska pod sprzedaż zagraniczną.
- PPHU Joanna — producent drewnianych opakowań premium z Rajczy. Ze strony bez ekspozycji produktu do serwisu opartego na zdjęciach rzemiosła, z sekcją personalizacji i trzema wersjami językowymi pod rynki UE.
Dlaczego ja
- Zaczynam od diagnozy, nie od oferty. Najpierw mówię, czy przebudowa się opłaca — czasem odpowiedź brzmi „nie”.
- Pozycje w Google traktuję jak Wasz majątek. Przekierowania i zachowanie adresów to standard, nie dopłata.
- 16 lat komercyjnego programowania. Cudzy kod, stare wtyczki i nietypowe integracje to codzienność, nie przeszkoda.
- Pracujecie bezpośrednio ze mną. Ta sama osoba ogląda stronę, wycenia, buduje i poprawia.
- Ustalona cena i termin z góry, średnia 5,0 w opiniach Google. Zobacz dowody.
Jeśli problemem nie jest sama strona, tylko to, że nie macie do niej dostępów ani kontaktu z wykonawcą — zacznijcie od przejęcia strony. Przebudowa ma sens dopiero wtedy, gdy panujecie nad tym, co przebudowujecie.
Zanim zdecydujesz o przebudowie — sprawdź, co dokładnie jest do poprawy: bezpłatny audyt strony.