Sytuacje, z którymi ludzie do mnie trafiają
- Wykonawca przestał odpisywać. Ostatni kontakt pół roku temu, strona działa, ale nikt jej nie dotyka i nikt nie wie, co zrobić, gdy przestanie.
- Nie wiadomo, kto ma dostępy. Do panelu wchodzi tylko była pracownica, hasła do hostingu nie ma nigdzie, domenę „ktoś kiedyś rejestrował”.
- Agencja skończyła działalność albo zmieniła profil i strona została bez opieki.
- Chcecie zmienić wykonawcę i nie wiecie, jak to zrobić, żeby nie stracić strony ani pozycji w Google.
- Wykonawca trzyma domenę i nie chce jej przekazać, albo chce za to zapłaty.
To nie są sytuacje wyjątkowe. To normalna konsekwencja tego, że stronę zamawia się raz, a żyje ona latami — i przez ten czas zmieniają się ludzie po obu stronach.
Pierwsze pytanie: na kogo jest domena
Zanim porozmawiamy o czymkolwiek innym, sprawdzam jedną rzecz — i Wy też możecie ją sprawdzić w minutę. Domena należy do tego, kto figuruje jako abonent w rejestrze, niezależnie od tego, kto za nią płacił.
Jeśli abonentem jesteście Wy, jesteście w dobrej sytuacji nawet bez żadnych innych dostępów — resztę da się odbudować. Jeśli abonentem jest wykonawca, sprawa jest trudniejsza, ale rzadko beznadziejna: domenę da się przenieść, a w ostateczności zbudować widoczność na nowym adresie z zachowaniem tego, co da się przenieść.
Mówię o tym na starcie, bo to jedyna rzecz, która realnie decyduje o Waszej pozycji negocjacyjnej — i lepiej ją znać, zanim podejmiecie jakiekolwiek kroki.
Czyja jest strona
Odpowiedź brzmi: zależy, co ustaliliście na piśmie. A najczęściej nie ustaliliście nic, bo przy zamawianiu strony nikt o tym nie myśli.
- Treści i dane klientów są Wasze zawsze. Teksty, zdjęcia, baza zapytań z formularza — to Wasz majątek niezależnie od umowy.
- Kod i projekt graficzny mogą pozostać własnością wykonawcy, jeśli nie przeniósł na Was praw autorskich. W praktyce rzadko kto to egzekwuje, ale warto wiedzieć.
- Domena należy do abonenta z rejestru. To jedyny element, którego brak realnie blokuje.
- Hosting to usługa, nie własność — zawsze da się przenieść stronę na własne konto.
Jak wygląda przejęcie
Kolejność jest zawsze taka sama i pierwszy krok nic nie kosztuje.
1. Ustalam, co macie
Sprawdzam domenę, hosting, dostępy do panelu i stan techniczny strony. Dostajecie listę: co jest, czego brakuje i co da się odzyskać bez udziału poprzednika. To jest bezpłatne i do tego momentu nic Was nie wiąże.
2. Mówię, ile to będzie kosztować
Od 300 zł, gdy macie komplet dostępów i chodzi głównie o uporządkowanie i przejęcie opieki. Więcej, gdy trzeba odzyskiwać dostępy albo migrować hosting. Kwotę znacie przed startem.
3. Przejmuję technicznie
Kopia zapasowa na start, przeniesienie na Wasze konta, uporządkowanie tego, co zostało — nieużywane wtyczki, konta administratorów, których nikt nie rozpoznaje, zaległe aktualizacje.
4. Zostajecie z kompletem w ręku
Wszystkie dostępy na Wasze adresy, kopia zapasowa i krótka notatka, co zastałem — łącznie z rzeczami, które warto poprawić, i tymi, które są w porządku.
Przejęcie to nie to samo co przebudowa
Celowo tego nie łączę i nie sprzedaję w pakiecie. Przejęcie to odzyskanie kontroli nad tym, co macie. Czy stronę potem warto przebudować, to osobna decyzja i osobne pieniądze.
Czasem odpowiedź brzmi: „ta strona jest w porządku, brakowało jej tylko kogoś, kto o nią dba”. Wtedy tak mówię, mimo że większe zlecenie byłoby dla mnie korzystniejsze. Jeśli natomiast przebudowa ma sens, opisałem ją osobno przy przebudowie strony internetowej.
Nie wymagam zmiany technologii
Strona stoi na kreatorze, którego bym nie wybrał? Pracuję na tym, co jest. Przepisanie strony na moją technologię nie jest warunkiem współpracy — jeśli obecne rozwiązanie realnie Wam przeszkadza, powiem to, ale decyzja jest Wasza.
Co potem
Po przejęciu macie dwie drogi i obie są w porządku: prowadzicie stronę sami, mając wreszcie komplet dostępów, albo zostawiacie ją pod stałą opieką od 300 zł miesięcznie.
Nie wiążę przejęcia z obowiązkowym abonamentem. Trafiliście tu prawdopodobnie dlatego, że ktoś już raz uzależnił Was od siebie — powielanie tego byłoby dziwnym sposobem na zdobycie zaufania.
Przed przejęciem strony warto wiedzieć, co się przejmuje. Bezpłatny audyt pokazuje stan techniczny od zewnątrz — zanim zaczniemy rozmawiać o zakresie prac.