Google oznaczył moją stronę jako niebezpieczną — co dalej
Czerwony ekran zamiast strony. „Witryna wyłudzająca informacje” albo „Ta strona zawiera szkodliwe oprogramowanie”. Dla odwiedzającego to koniec wizyty — mało kto klika „mimo to przejdź dalej”. Dla Ciebie początek sprawy, w której kolejność działań znaczy więcej niż ich tempo.
Skąd Google to wie
Ostrzeżenie pochodzi z mechanizmu Bezpiecznego przeglądania (Safe Browsing), z którego korzystają Chrome, Firefox i Safari. Google odwiedza stronę tak jak zwykły użytkownik i sprawdza, czy nie serwuje złośliwego kodu, nie przekierowuje w podejrzane miejsca i nie podszywa się pod cudzy serwis.
Dwie rzeczy warto wiedzieć od razu. Po pierwsze, ostrzeżenie dotyczy całej domeny, nawet jeśli problem siedzi w jednej podstronie. Po drugie, pokazuje się we wszystkich przeglądarkach naraz, bo wszystkie pytają o to samo źródło.
Gdzie sprawdzić, co dokładnie wykryto
W Search Console, w sekcji Problemy z bezpieczeństwem. Google podaje tam rodzaj zagrożenia i — co najcenniejsze — przykładowe adresy, na których je znalazło. To jedyna lista, od której warto zacząć czyszczenie, bo pokazuje, co widzi robot, a nie co widzisz Ty.
Jeśli nie masz podpiętej Search Console, podepnij ją teraz. Bez niej nie zobaczysz ani przyczyny, ani momentu, w którym ostrzeżenie zostanie zdjęte.
Co się dzieje w tym czasie z ruchem i reklamami
Ruch organiczny spada niemal do zera — ludzie widzą ostrzeżenie zamiast strony. Jeśli prowadzisz kampanie w Google Ads, konto zwykle zostaje wstrzymane, bo reklamy nie mogą prowadzić na stronę oznaczoną jako szkodliwa. Podobnie bywa z linkami w mediach społecznościowych: część serwisów blokuje je automatycznie.
To jest realny koszt każdego dnia zwłoki — i dlatego warto zrobić rzeczy we właściwej kolejności za pierwszym razem.
Kolejność, która działa
1. Zabezpiecz kopię i logi, zanim cokolwiek ruszysz. Opisałem to szerzej w tekście o tym, co zrobić w pierwszej godzinie. Po czyszczeniu nie da się już ustalić, którędy ktoś wszedł.
2. Usuń przyczynę, nie tylko objaw. Jeśli skasujesz złośliwe pliki, ale zostawisz otwartą drogę wejścia, infekcja wróci — często w kilka godzin. Wtedy ostrzeżenie też wraca, a kolejne zgłoszenie trafia na koniec kolejki.
3. Sprawdź adresy z listy w Search Console. Każdy po kolei, w trybie prywatnym i z telefonu. Część infekcji pokazuje się tylko w określonych warunkach — wypisałem je w tekście o objawach zainfekowanej strony.
4. Dopiero teraz poproś o ponowne sprawdzenie. W tej samej sekcji Search Console. W zgłoszeniu opisz konkretnie, co zrobiłeś: co usunąłeś, co zaktualizowałeś, jak zamknąłeś drogę wejścia. Zgłoszenie w stylu „już jest dobrze” przechodzi rzadziej.
Ile to trwa
Przy czystej stronie i porządnie opisanym zgłoszeniu zwykle do kilkudziesięciu godzin. Bywa szybciej, bywa kilka dni — Google nie podaje gwarantowanego terminu i nie ma sposobu, żeby to przyspieszyć.
Czego nie robić: nie wysyłaj kolejnych zgłoszeń co kilka godzin. Nie przyspieszają sprawy, a przy odrzuceniu pierwszego kolejne czekają dłużej.
Dlaczego przedwczesne zgłoszenie jest kosztowne
Bo odrzucenie to nie tylko stracony czas. Po nieudanej weryfikacji strona wraca na listę jako przypadek powtórny, a kolejne sprawdzenia bywają wolniejsze. W praktyce oznacza to dodatkowe dni z czerwonym ekranem zamiast strony.
Stąd zasada, przy której się upieram: zgłaszamy, kiedy jestem pewien, że strona jest czysta — nie kiedy wygląda na czystą.
Po zdjęciu ostrzeżenia
Ostrzeżenie znika z przeglądarek w ciągu kilku godzin. Pozycje w wynikach wracają wolniej, zwykle przez dwa–trzy tygodnie, i nie zawsze do tego samego miejsca. Jeśli w indeksie zdążyły pojawić się spamowe podstrony, trzeba je osobno usunąć — same wypadną, ale potrwa to miesiącami.
Jeśli chcesz, żeby ktoś to przeprowadził
Zajmuję się usuwaniem infekcji razem z całą ścieżką po stronie Google: ustaleniem drogi wejścia, czyszczeniem na kopii, zamknięciem luki i zgłoszeniem do ponownego sprawdzenia z opisem tego, co faktycznie zostało zrobione. Diagnoza jest bezpłatna, odpowiadam tego samego dnia.
Sprawa pilna: +48 505 99 67 34.
Ostrzeżenie w przeglądarce to skutek, nie przyczyna. Po usunięciu infekcji zostaje jeszcze odzyskanie reputacji domeny, co trwa tygodnie. Żeby nie przechodzić przez to drugi raz: opieka nad stroną WordPress z aktualizacjami i monitoringiem.