Ile kosztuje strona dla biura rachunkowego? Widełki i co na nie wpływa
„Ile to kosztuje?” to pierwsze pytanie, na które większość wykonawców odpowiada „to zależy” — i na tym kończy. Poniżej są widełki, od czego zależą i co dochodzi już po uruchomieniu strony. Jeśli szukacie ogólnych mechanizmów wyceny stron firmowych, opisałem je w tekście ile kosztuje strona internetowa dla firmy. Tutaj piszę o tym, co jest specyficzne dla biura rachunkowego.
Widełki: 2 000 – 5 000 zł, typowo 2 000 – 3 000 zł
Strona biura rachunkowego mieści się w dolno-środkowej części rynku stron firmowych i to jest dobra wiadomość. Nie potrzebujecie sklepu, konfiguratora ani systemu rezerwacji. Potrzebujecie kilkunastu podstron, które są napisane zrozumiale i prowadzą do kontaktu.
- 2 000 zł — wizytówka rozbudowana: strona główna, usługi, o nas, kontakt. Sensowna, gdy biuro ma komplet klientów i strona ma głównie potwierdzać, że istniejecie.
- 2 000 – 3 000 zł — najczęstszy wybór. Osobne podstrony pod typy klientów (JDG, spółki, branże), prezentacja zespołu, formularz kwalifikujący, przygotowanie pod widoczność lokalną.
- 3 000 – 5 000 zł — gdy dochodzi kilka oddziałów, dwie wersje językowe, blog z systematyczną publikacją albo integracja z systemem do umawiania spotkań.
Powyżej 5 000 zł przy biurze rachunkowym zwykle płacicie za coś, co nie sprzedaje księgowości — rozbudowaną grafikę, animacje albo funkcje, z których nikt nie skorzysta.
Co realnie podnosi cenę
- Liczba typów klientów, których chcecie obsłużyć osobno. Jedna strona „usługi” jest tania. Osobne podstrony dla jednoosobowych działalności, spółek i konkretnych branż to więcej pracy — ale to też jedyny sposób, żeby każdy z tych klientów poczuł, że tekst jest o nim.
- Kto pisze teksty. Jeśli dostaję gotowe treści, cena spada. Jeśli mam je napisać, muszę najpierw zrozumieć, czym się różnicie od biura dwie ulice dalej — a to wymaga rozmowy, nie formularza.
- Zdjęcia zespołu. W tej branży to nie jest ozdoba, tylko element sprzedaży: klient oddaje dokumenty firmowe i chce wiedzieć komu. Zdjęcia z banku zdjęć działają tu wyraźnie gorzej niż przeciętne zdjęcia prawdziwych ludzi.
- Formularz kwalifikujący. Kilka pytań przed wysłaniem — forma działalności, liczba dokumentów miesięcznie, czy są pracownicy. Kosztuje trochę więcej i zwraca się najszybciej ze wszystkiego na tej liście.
Co obniża cenę, choć nie wygląda na oszczędność
- Gotowe treści, choćby w punktach. Nie muszą być ładne. Muszą odpowiadać na pytanie, kogo obsługujecie i czym się różnicie.
- Zgoda na publikację cen. Widełki na stronie odsiewają zapytania, na które i tak nie chcecie odpowiadać, a przy okazji skracają cały proces sprzedaży.
- Jedna osoba decyzyjna. Przy trzech wspólnikach akceptujących każdy nagłówek projekt rośnie w czasie, a czas jest tu głównym składnikiem ceny.
Koszty, które pojawiają się po wdrożeniu
To jest część, o której najczęściej nikt nie mówi przy podpisywaniu umowy.
- Domena — kilkadziesiąt złotych rocznie.
- Hosting — realnie 200–600 zł rocznie za sensowny serwer. Na najtańszym strona będzie działać, ale wolno.
- Certyfikat SSL — u dobrych dostawców darmowy. Jeśli ktoś każe sobie za niego płacić osobno, warto zapytać dlaczego.
- Aktualizacje i kopie zapasowe — albo robicie je sami, albo w ramach opieki nad stroną, od 300 zł miesięcznie. Strona zbierająca dane kontaktowe klientów nie powinna zostać bez opieki.
- Widoczność w Google — osobna, ciągła praca. Opisałem ją przy pozycjonowaniu biura rachunkowego.
Co oznacza „wycena indywidualna” w ofercie wykonawcy
Zwykle jedną z trzech rzeczy: wykonawca nie chce podawać ceny, zanim pozna Wasz budżet; nie robił jeszcze takiej strony i nie wie, ile mu zajmie; albo cena zależy od tego, kto pyta.
Żadna z nich nie jest dla Was korzystna. Uczciwa odpowiedź brzmi: „widełki to X–Y, dokładną kwotę podam po piętnastu minutach rozmowy, kiedy będę wiedział, ile podstron i skąd biorą się teksty”. Ta sama zasada dotyczy zresztą Waszych klientów, którzy pytają, ile kosztuje księgowość.
Kiedy nowa strona się nie opłaca
Jeśli macie komplet klientów z polecenia i nie przyjmujecie nowych — strona nie zwróci się w zapytaniach i nie ma sensu wydawać na nią kilku tysięcy. Wtedy tańszym rozwiązaniem jest doprowadzenie do porządku wizytówki w Google i odświeżenie tego, co już jest.
Jeśli strona jest, ale wstyd ją pokazać, to często wystarczy przebudowa zamiast budowy od zera — opisałem to w sekcji „Macie już stronę, tylko starą” na stronie o stronach dla biur rachunkowych.
Jak sprawdzić, czy oferta jest uczciwa
- Czy podana jest konkretna kwota i termin, a nie tylko „od”?
- Czy wiadomo, ile podstron obejmuje cena i co się dzieje, gdy dojdzie kolejna?
- Czy domena i hosting są na Was, czy na wykonawcę? To decyduje, czy stronę da się kiedyś zabrać.
- Czy dostajecie dostęp administratora od pierwszego dnia?
- Czy w cenie jest szkolenie albo nagranie, jak samodzielnie zmieniać treści?
Cztery „tak” na pięć oznaczają, że rozmawiacie z kimś, kto planuje długą współpracę, a nie jednorazową fakturę.